*Jane*
Wsiadaliśmy do samochodu. Wypadło na mnie i musiałam usiąść z przodu koło mojego brata.Chciało mi się płakać. Całą drogę Olivka z Natt zagadywały Zayn'a. Nie zamierzałam się odzywać. Po chwili dojechaliśmy do wielkiej willii. Wysiadłam jako pierwsza, zanim wyłączył silnik.
-Matka, cię nie nauczyła, że nie wysiada się jak silnik jeszcze pracuje?!-Zayn się wydarł na mnie.
Zamiast przeprosić i wyjąć walizki to mu odpowiedziałam.To był mój błąd.
-Wiesz, moja mama to także twoja, więc trochę szacunku!
To pogorszyło moją sytuację. Oli rzuciła się na Malika i zaczęła go uspokajać. Natt zszokowana patrzyła na mnie. Ja tylko bezdźwięcznie powiedziałam "daj spokój". Wyjęłam swoje walizki i weszłam do domu.
-Hej, Niall jestem. To jest Louis, a to Liam.- Powiedział blondyn.
-Hej...-odparłam wszystkim i wtedy ON wyszedł z kuchni. Wysoki brunet z burzą loków na głowie.Spojrzał na mnie.
-Hej, Harry jestem- przedstawił się i uśmiechnął pokazując piękne białe zęby.
-Hej.
-Chodź oprowadzę cię po domu i lepiej się poznamy, a przy okazji zabiorę twoje walizki do twojego pokoju.
-Ok.
*Olivia*
Weszłam z Zaynem do domu. przywitałam się ze wszystkimi. Postanowiłam pogadać z Zaynem na tarasie.
-Co moja siostrzyczka chce?
-Zayn, co ty do cholery wyrabiasz?
-Ja?! To ona zaczęła!
-Po pierwsze nie krzycz, bo się tu wszyscy zlecą. Po drugie usprawiedliwiasz się jak w przedszkolu.
Nagle Zayn odwrócił się na pięcie i wrócił po prostu do domu. Ughh.
Zobaczyłam przez okno, że gada z Natalie. No i dobrze może się uspokoi.
Po chwili na taras wyszła Jane z... no właśnie z kim?
-Hej siostrzyczko. To jest Harry, mój przyjaciel.
-Hej, Olivia jestem.
Minęli mnie i poszli dalej. Nic mi nie pozostało jak wrócić do domu wejść do pokoju i się rozpakować.
*Jane*
-Chodź idziemy pooglądamy telewizję.
-No dobra...-nie byłam do końca pewna czy dobrze robię idąc do salonu w którym siedzi Zayn.
Usiedliśmy razem na kanapie, Harry podciągnął rękawy przez co było widać jego tatuaże.
-Ładne rysunki- zaśmiałam się- też sobie zrobię.
-Fajnie, jak będziesz gotowa to wybierzemy się razem...
-Nie będzie gotowa!- wtrącił się Zayn. Znowu się zaczyna...
-Zayn, ale nie będziesz decydował o moim życiu!!- Wstał podszedł do mnie, byłam przerażona.Złapał mnie mocno za nadgarstek.- Boli puść mnie!!!!!
Płakałam tusz mi się rozmazał.
-Nie zrobisz sobie tatuaża, Nawet jednej pieprzonej kropki!!
Zanosiłam się płaczem.Wyrwałam mu się. Stanęłam i masowałam obolały nadgarstek.
-Jesteś potworem!!!!!!!!
Wyszedł na taras po tych słowach, a ja skierowałam się do kuchni.
Wyjęłam I Phone'a, ale Harry mi go zabrał.
-To tylko pogorszy sprawę.
-Dziękuję Harry- przytuliłam go.
Postanowiłam zrobić coś do jedzenia. Sięgnęłam po talerz z kawałkiem pysznego ciasta.
Nagle podszedł do mnie Hazz.
-Co ty robisz?- zapytałam go lekko surowym głosem.
-Nie, nic przepraszam... Masz ochotę napić się wina?
-Po tym wszystkim, tak.
Harry ma śliczne dłonie...Co ja mówię!Czy ja się zakochałam?
-Chodź pójdziemy do mojego pokoju, bo tu zaraz Zayn wleci...
-Ok...- ten jego dziwny uśmieszek...
Kilka chwil i byliśmy na górze. Zaczęliśmy pić. Po kilku kieliszkach film mi się urwał.
*Louis*
Siedziałem na kanapie. W pewnym momencie przypomniało mi się coś...
-El jutro wraca muszę ogarnąć w pokoju.
-Ok. Pa- powiedziała reszta.
Kierowałem się do pokoju, ale pewna myśl zaprzątała mi głowę... Muszę poszukać Harrego.
Nie było go u siebie i nigdzie indziej. Został tylko ostatni pokój na końcu korytarza.Pokój Jane.
Zajrzałem tam, ale zobaczyłem loczka z Jane na łóżku, spali.
Jak gdyby nigdy nic wróciłem do siebie i zacząłem porządki.
*Zayn*
Siedziałem i wypalałem kolejnego szluga.
Muszę ją przeprosić i zmienić się...
-Hej, Zayn. Chodź już do domu- podeszła do mnie Natt.
-Nie dzięki, muszę trochę pomyśleć...Jak chcesz to możesz zostać ze mną.
Dosiadła się. Czułem zapach pięknych perfum bijących od niej.
-Ej, miałabyś ochotę...być moją dziewczyną...?
-Zayn, mówisz poważnie?
-Tak. Całkiem poważnie. Potrzebuję kobiecych rad i dotyku...-zarumieniłem się...
-Zayn ja nie wiem...-przerwałem jej.
-Natt... tylko ty działasz na mnie, tak... spokojnie. Uspokajasz mnie. Jesteś taka...- w tym momencie wpiłem się w jej usta całując namiętnie...
poniedziałek, 18 listopada 2013
sobota, 16 listopada 2013
Rozdział 01
*Jane*
Był słoneczny dzień. Siedziałam z Natalie i Olivią na łóżku w moim pokoju.
-Jane, telefon do ciebie-podała mi przedmiot.
Odebrałam wychodząc z pokoju.
-Tak?
-Ekhm, Jane to ja, Zayn.
-Cześć. Coś się stało?
-Nie...chociaż,tak. Słuchaj wiem jak z nami jest krucho postanowiłem zaprosić was, czyli
ciebie i Oli do mnie do Londynu.Możecie ze sobą zabrać tą Natalie.
-Zayn, jesteś pewny, że to coś zmieni? Jak chcesz to przyjedziemy.
-Sądzę, że musimy pogadać.
-No dobrze, ja zaraz poinformuję Oli. Kiedy mamy lot?
-Jeszcze dziś wieczorem.Słuchaj muszę kończyć mam próbę, pa.
-Pa.
Rozłączyłam się. Weszłam do pokoju.
- Kto dzwonił?-zapytały naraz dziewczyny.
-Zayn. Jedziemy do Londynu. Natt ty też, więc leć do domu spakuj się, jedziemy na całe wakacje, a
wieczorem mamy lot.
Widziałam te szczęśliwe twarze... cóż chociaż one się cieszą...
Natti pobiegła do domu, a ja zaczęłam pakować siebie i pomagać trochę Olivce.
*Olivia*
Jestem szczęśliwa, że znowu zobaczę swojego brata. Spojrzałam na Jane...była taka dziwnie smutna.
-Siostrzyczko, nie cieszysz się?
-Cieszę, ale przeraża mnie to. Jedziemy do niego na całe wakacje, boję się naszych kłótni.
Wstałam i mocno przytuliłam Janie(Dżejni).
Mam nadzieję, że te wakacje spędzimy bez kłótni.
-Spakowałam się!
-Ja też.-Odpowiedziała Jane.
W tym momencie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Nattalie.
Dziwnie czas upłynął i musiałyśmy już jechać na lotnisko.
*Jane*
Wyjęłam swojego I Phone'a ( http://www.tio.pl/pliki/apple-iphone-5c-2.jpg ) i zadzwoniłam do Zayna.
-Tak?-Usłyszałam w telefonie.
-Hej, my właśnie weszłyśmy do samolotu.
-Dobra. Będę czekał na lotnisku.
-Dzięki...Zayn?...Kocham cię.
Poczułam jakby się delikatnie uśmiechnął.
-Ja ciebie też.
Rozłączyłam się. Zajęłam miejsce przy oknie. Olivia z Natt usiadły za mną. Założyłam słuchawki i zasnęłam.
*Natt*
Nie mogę uwierzyć, że lecę do Londynu. Zawsze chciałam tam polecieć. Spojrzałam na Olivie. Spała. Zajrzałam do J (Dżej). Też spała. Nie pozostało mi nic innego jak wyjąć telefon i skorzystać z wi-fi.
Po jakimś czasie siedzenia na Twitterze usłyszałam: "Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy."
Postanowiłam obudzić Jane i Oli.
*Jane*
Obudziła mnie Natti mówiąc, że lądujemy. Zapięłam pasy. Po lądowaniu wyszłyśmy z samolotu i skierowałyśmy się do drzwi prowadzących do budynku lotniska. Wszystko przeszło pomyślnie do póki nie on...Zayn. Stał tam i rozmawiał z grupką dziewczyn.
-ZAYN!!-Krzyknęła Olivka.
Więc to już? Już mam się spotkać z bratem, z którym cały czas się kłóciłam. Zakuła mnie blizna na brzuchu. Całkiem zapomniałam o niej, ale to co zrobił mi mój brat było czymś nie do opisania.
Wolnym krokiem zbliżyłam się do niego.
-Hej-powiedział i delikatnie mnie przytulił.
Olivkę też przytulił, przywitał się z Natt, po czym pożegnał fanów i zabrał nas do domu.
Był słoneczny dzień. Siedziałam z Natalie i Olivią na łóżku w moim pokoju.
-Jane, telefon do ciebie-podała mi przedmiot.
Odebrałam wychodząc z pokoju.
-Tak?
-Ekhm, Jane to ja, Zayn.
-Cześć. Coś się stało?
-Nie...chociaż,tak. Słuchaj wiem jak z nami jest krucho postanowiłem zaprosić was, czyli
ciebie i Oli do mnie do Londynu.Możecie ze sobą zabrać tą Natalie.
-Zayn, jesteś pewny, że to coś zmieni? Jak chcesz to przyjedziemy.
-Sądzę, że musimy pogadać.
-No dobrze, ja zaraz poinformuję Oli. Kiedy mamy lot?
-Jeszcze dziś wieczorem.Słuchaj muszę kończyć mam próbę, pa.
-Pa.
Rozłączyłam się. Weszłam do pokoju.
- Kto dzwonił?-zapytały naraz dziewczyny.
-Zayn. Jedziemy do Londynu. Natt ty też, więc leć do domu spakuj się, jedziemy na całe wakacje, a
wieczorem mamy lot.
Widziałam te szczęśliwe twarze... cóż chociaż one się cieszą...
Natti pobiegła do domu, a ja zaczęłam pakować siebie i pomagać trochę Olivce.
*Olivia*
Jestem szczęśliwa, że znowu zobaczę swojego brata. Spojrzałam na Jane...była taka dziwnie smutna.
-Siostrzyczko, nie cieszysz się?
-Cieszę, ale przeraża mnie to. Jedziemy do niego na całe wakacje, boję się naszych kłótni.
Wstałam i mocno przytuliłam Janie(Dżejni).
Mam nadzieję, że te wakacje spędzimy bez kłótni.
-Spakowałam się!
-Ja też.-Odpowiedziała Jane.
W tym momencie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Nattalie.
Dziwnie czas upłynął i musiałyśmy już jechać na lotnisko.
*Jane*
Wyjęłam swojego I Phone'a ( http://www.tio.pl/pliki/apple-iphone-5c-2.jpg ) i zadzwoniłam do Zayna.
-Tak?-Usłyszałam w telefonie.
-Hej, my właśnie weszłyśmy do samolotu.
-Dobra. Będę czekał na lotnisku.
-Dzięki...Zayn?...Kocham cię.
Poczułam jakby się delikatnie uśmiechnął.
-Ja ciebie też.
Rozłączyłam się. Zajęłam miejsce przy oknie. Olivia z Natt usiadły za mną. Założyłam słuchawki i zasnęłam.
*Natt*
Nie mogę uwierzyć, że lecę do Londynu. Zawsze chciałam tam polecieć. Spojrzałam na Olivie. Spała. Zajrzałam do J (Dżej). Też spała. Nie pozostało mi nic innego jak wyjąć telefon i skorzystać z wi-fi.
Po jakimś czasie siedzenia na Twitterze usłyszałam: "Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy."
Postanowiłam obudzić Jane i Oli.
*Jane*
Obudziła mnie Natti mówiąc, że lądujemy. Zapięłam pasy. Po lądowaniu wyszłyśmy z samolotu i skierowałyśmy się do drzwi prowadzących do budynku lotniska. Wszystko przeszło pomyślnie do póki nie on...Zayn. Stał tam i rozmawiał z grupką dziewczyn.
-ZAYN!!-Krzyknęła Olivka.
Więc to już? Już mam się spotkać z bratem, z którym cały czas się kłóciłam. Zakuła mnie blizna na brzuchu. Całkiem zapomniałam o niej, ale to co zrobił mi mój brat było czymś nie do opisania.
Wolnym krokiem zbliżyłam się do niego.
-Hej-powiedział i delikatnie mnie przytulił.
Olivkę też przytulił, przywitał się z Natt, po czym pożegnał fanów i zabrał nas do domu.
piątek, 15 listopada 2013
Wstęp
Hej mam na imię Karolina. Będę pisała tu ff. Mam nadzieję, że mi się uda. Blog który mnie inspiruje to http://it-was-destiny.blogspot.com/ jest świetny polecam.Post jakiś musiałam dać więc proszę.
Pytania?Piszcie w kom.
Pytania?Piszcie w kom.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





