*Jane*
Był słoneczny dzień. Siedziałam z Natalie i Olivią na łóżku w moim pokoju.
-Jane, telefon do ciebie-podała mi przedmiot.
Odebrałam wychodząc z pokoju.
-Tak?
-Ekhm, Jane to ja, Zayn.
-Cześć. Coś się stało?
-Nie...chociaż,tak. Słuchaj wiem jak z nami jest krucho postanowiłem zaprosić was, czyli
ciebie i Oli do mnie do Londynu.Możecie ze sobą zabrać tą Natalie.
-Zayn, jesteś pewny, że to coś zmieni? Jak chcesz to przyjedziemy.
-Sądzę, że musimy pogadać.
-No dobrze, ja zaraz poinformuję Oli. Kiedy mamy lot?
-Jeszcze dziś wieczorem.Słuchaj muszę kończyć mam próbę, pa.
-Pa.
Rozłączyłam się. Weszłam do pokoju.
- Kto dzwonił?-zapytały naraz dziewczyny.
-Zayn. Jedziemy do Londynu. Natt ty też, więc leć do domu spakuj się, jedziemy na całe wakacje, a
wieczorem mamy lot.
Widziałam te szczęśliwe twarze... cóż chociaż one się cieszą...
Natti pobiegła do domu, a ja zaczęłam pakować siebie i pomagać trochę Olivce.
*Olivia*
Jestem szczęśliwa, że znowu zobaczę swojego brata. Spojrzałam na Jane...była taka dziwnie smutna.
-Siostrzyczko, nie cieszysz się?
-Cieszę, ale przeraża mnie to. Jedziemy do niego na całe wakacje, boję się naszych kłótni.
Wstałam i mocno przytuliłam Janie(Dżejni).
Mam nadzieję, że te wakacje spędzimy bez kłótni.
-Spakowałam się!
-Ja też.-Odpowiedziała Jane.
W tym momencie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Nattalie.
Dziwnie czas upłynął i musiałyśmy już jechać na lotnisko.
*Jane*
Wyjęłam swojego I Phone'a ( http://www.tio.pl/pliki/apple-iphone-5c-2.jpg ) i zadzwoniłam do Zayna.
-Tak?-Usłyszałam w telefonie.
-Hej, my właśnie weszłyśmy do samolotu.
-Dobra. Będę czekał na lotnisku.
-Dzięki...Zayn?...Kocham cię.
Poczułam jakby się delikatnie uśmiechnął.
-Ja ciebie też.
Rozłączyłam się. Zajęłam miejsce przy oknie. Olivia z Natt usiadły za mną. Założyłam słuchawki i zasnęłam.
*Natt*
Nie mogę uwierzyć, że lecę do Londynu. Zawsze chciałam tam polecieć. Spojrzałam na Olivie. Spała. Zajrzałam do J (Dżej). Też spała. Nie pozostało mi nic innego jak wyjąć telefon i skorzystać z wi-fi.
Po jakimś czasie siedzenia na Twitterze usłyszałam: "Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy."
Postanowiłam obudzić Jane i Oli.
*Jane*
Obudziła mnie Natti mówiąc, że lądujemy. Zapięłam pasy. Po lądowaniu wyszłyśmy z samolotu i skierowałyśmy się do drzwi prowadzących do budynku lotniska. Wszystko przeszło pomyślnie do póki nie on...Zayn. Stał tam i rozmawiał z grupką dziewczyn.
-ZAYN!!-Krzyknęła Olivka.
Więc to już? Już mam się spotkać z bratem, z którym cały czas się kłóciłam. Zakuła mnie blizna na brzuchu. Całkiem zapomniałam o niej, ale to co zrobił mi mój brat było czymś nie do opisania.
Wolnym krokiem zbliżyłam się do niego.
-Hej-powiedział i delikatnie mnie przytulił.
Olivkę też przytulił, przywitał się z Natt, po czym pożegnał fanów i zabrał nas do domu.


Pisz dalej <3 Swietnyy <3
OdpowiedzUsuńmam nadzieje że szybko wejdzie 2 rozdział a tak po za tym to świetny
OdpowiedzUsuńZMARŁAM NA MIEJSCU I UMIERAĆ BĘDE PRZEZ CAŁEGO TEGO BLOGA *.............* <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńSuperrrr blog <3
OdpowiedzUsuńPisz następny rozdział xxxxxxxxxxx
dalej pisz kocham twojego bloga
OdpowiedzUsuń