*Jane*
Obudziłam się rano z bólem głowy i kacem. Obróciłam się na drugą stronę.
Spałam ze Stylesem? Złapałam prędko za swój telefon w poszukiwaniu wczorajszego dnia.
-Jane, co robisz?
-Czemu spałeś ze mną? Czy my...
-Nie, ale poszliśmy w ślinę- powiedział to tak poprostu.Oblizał się i przygryzł seksownie wargę. Zrobiło mi się słabo.
- Styles ja pytam poważnie.
Zerwał się z łóżka i do mnie podszedł, nachylił się do ucha.
-Nawet nie wiesz, jak cudownie całujesz- wyszeptał, po czym pocałował mnie w czoło.
-Super, czemu ty wszystko pamiętasz?
Wyszedł. Ughh..Poszłam zrobić poranną toaletę. Ubrałam się w
Zeszłam na dół w poszukiwaniu jedzenia. Minęłam salon w którym był Zayn i Natt przytulali się.Chwila, co?! Patrzyłam na nich przez chwilę.Zayn się spojrzał. Od razu podszedł do mnie.
-Hej, pięknie dziś wyglądasz.
Przytulił mnie. On mnie przytulił...
-To jakiś sen?
-Nie, siostrzyczko. Postanowiłem się zmienić i Natt jest moją dziewczyną.
-Wow.
-A ja mam kaca i spałam ze Stylesem.
-Aha,Co?!Jak?Kiedy?Gdzie?!
-Wczoraj, za dużo wypiliśmy.
-Aha, słuchaj my wyjeżdżamy na tydzień z Natt nad jezioro.
-Dobra. PA.
Poszłam do kuchni. Jedyne kogo nie chciałam widzieć to Harrego. Bum, on był w kuchni i to nie sam,bo z Louisem.Przechodziłam koło Harrego, a on w pewnym momencie uderzył mnie w tyłek! Dałam mu w twarz naprawdę mocnego plaskacza.
Wybiegłam z płaczem z kuchni. Biegłam nie patrząc czy patrzy ktoś na mnie czy nie. Chciałam być już u siebie w pokoju.
Osoba na której mi zależało...Zwykła szmata i cham.
**puk,puk**
-Kto tam?- ryknęłam, nie chcę GO widzieć..
-Um...Jane, mogę? To ja Niall...
Wstałam, wpuściłam go i zamknęłam z powrotem drzwi.
-Coś się stało?- zapytał z niepokojem w głosie.
-Nie, jest ok.
-Kłamiesz. Wybiegłaś z płaczem z kuchni.
Płakałam jak po stracie najbliższej mi osoby. Opowiedziałam Horanowi wszystko. Przytulił mnie, chyba wiedział jak się czuję.
-Masz może jeszcze Jacka w schowku na te gorsze dni?
- O nie moja droga pić to ty nie będziesz.
Nagle coś przykuło moją uwagę. Te małe pudełeczko stało tuż za Niallem.
- Nie chcę cię wyganiać, ale czy możesz już sobie iść?
- No dobra, tylko nie zrób sobie krzywdy.
"On wie co zamierzam zrobić"-pomyślałam. Nie chcę śmierci, chcę chwilowego polepszenia sytuacji. Żyletki...
Z myśli wyrwał mnie Niall który właśnie wychodził. Pusty pokój napawał mnie strachem...
Wzięłam pudełeczko z przyjaciółkami i usiadłam na łóżku. Delikatnie wyjęłam jedną z nichi obejrzałam dokładnie. Nagle zadzwonił do mnie telefon, przy czym upuściłam błyszczącą blaszkę na ziemię.
-Hallo?
- No cześć siostrzyczka. Jak się bawisz?
- Beznadziejnie. Jutro chyba pojadę do rodziców.
- Aż tak źle? Co jest?
- Chodzi o Harrego.
Rozłączył się. Pewnie stracił zasięg. Podniosłam z ziemi koleżankę i schowałam do pudełka. Zasnęłam na sofie...
Obudziło mnie parkowane auto na naszym podjeździe. Podbiegłam do okna i lekko wyjrzałam zza kotar. Zayn? A co on u diabła tu robi? Założyłam sweterek i wybiegłam z pokoju. Dobiegłam do salonu, ale było już za późno. Malik siedział na Stylesie i ładował w niego kolejne ciosy. Harry był na lekkim wykończeniu.
-Zayn! Przestań! Błagam cię przestań!!- Krzyczałam z całych sił do mulata.- Do diabła Malik proszę zostaw go on nie jest tego wart!!- Zostawił go. Podbiegł do mnie i otulił swoimi szerokimi ramionami.
-Jesteś bezpieczna. Bezpieczna...


*.* o Boziuuuuuuu *.* mega mega mega *.* tak się zastanawiam czy oni na pewno są rodzeństwem ^^
OdpowiedzUsuńZajebisty !!! ale krótki :c ja cem nexta ! <3
OdpowiedzUsuńDalej... Szybko dodawaj następny rozdział <3
OdpowiedzUsuń